4. Lodowiec i Żyd na koniu

Naszym dzisiejszym celem była wędrówka na lodowiec. Mój umysł o dość dużej pojemności dla wyobraźni, nie może ogarnąć jak kawał lodu, spod którego wychodzi rzeka, może nie stopnieć w 3 dni w takiej wysokiej temperaturze. Choć górzysta Mestia i tak była chłodna w porównaniu z resztą kraju, na co dowodem niech będzie fakt, że pierwszy i ostatni raz wyjęliśmy polary i pełne buty, których szlufki zdążyły już zajść zielonym nalotem.

Ciągle będziemy szli wzdłuż rzeki. Wychodzimy z miasteczka, przechodzimy obok wysypiska śmieci nad wodą. W tym wszystkim siedzą krowy. Tego też nigdy nie pojmę, Gruzja byłaby niemal idealna, gdyby nie te śmieci.

Ruszamy szutrową drogą. Po paru kilometrach męczą się nogi, stawiane wciąż na niestabilnych kamyczkach. Najgorsza jest chyba monotonia krajobrazu. My na szczęście byliśmy rozgadaną ekipą i jakoś to minęło, ale wracaliśmy już stopem.

IMG_6923.JPG

A był to czas, gdy Izrael zaatakował cywilów w Palestynie (tak z grubej rury, bo ogólnie cały czas tak robią). Więc, że tak powiem, byliśmy mało serdecznie nastawieni do Żydów w tym momencie. Przypominali nam oni o tym szczególnie, że mieli  w zwyczaju jeździć po górach Mesti na koniach, które gdyby tylko nie były gruzińskie, złamałyby się w pół. Ale faceci jadący na lodowiec to już dodali do tej wycieczki nutkę obrzydzenia. Mianowicie mieli 2 konie, na swe dwa tłuste tyłki. Łatwo więc wyliczyć, że nie znalazło się już ani miejsca, ani konia na jedno, chude pupiątko około 8 letniego chłopca, biegnącego za parogodzinną wycieczką z butelką coli. Chłopiec – opiekun zwierzaków i organizator przedsięwzięcia.

Jakieś 2 kilometry dalej spośród nas wszystkich to Gosia o wadzie wzroku-10 dioptrii zauważa czarny portfel na środku białej drogi. Podnosimy i patrzymy na dokumenty, a tam na zdjęciu Żyd na koniu bez wyobraźni! Tzn. bez konia, bo to dowód był. Ciekawy bardzo dokument, bo wyrobiony po hebrajsku i angielsku. W ogóle było to ciekawe, więc przetrzepaliśmy cały portfel 😉 Sam diabeł podpowiadał, co mu zrobić z tym portfelem. Zakopać czy żądać miliona $? Wydaje się nam, że przekroczył granicę  na tym dowodzie, to chyba powinno zależeć?  A może kazać mu zapłacić podwójnie temu chłopcu?

Idziemy i myślimy, mamy czas, droga jest jedna, za lodowcem już tylko Rosja. Spotkamy się na szlaku.

Dochodzimy do miejsca, w którym trzeba przejść rzekę zawieszonym, klimatycznym mostem. Jest to swego rodzaju granica klimatyczna, od tego momentu będzie zimno, zielono i bardzo tatrzańsko. Co by nie dostać szoku termicznego przystajemy na chwilę. Na szczęście chłopiec od koni też sobie odpoczywa, wygląda że Żydzi pofatygowali się dalej pieszo. Postój się wydłuża, bo tuż przed mostem po prawej stronie są najpyszniejsze tego lata, dorodne nierobaczywe maliny ❤  Jest tylko mały minus, rosną na wysokiej skarpie. Należy dobrać sobie pomocnika, by czuwał na dole. W razie upadku, trzeba szybko zabezpieczyć nazbierane owoce, bo to tuż przy drodze 😉

Po drugiej stronie mostu wybieram się do leśniczówki, by zaczerpnąć wody. I doprawdy, gdy widzisz 5 wielkich Gruzinów z jeszcze większym kalibrem za pasem, naradzających się w środku gór niczym mafijna śmietanka towarzyska, to wiedz, że to typowi górale z Mestii. Już dziewuszce robią miejsca, już winko nalewają. Niet. spasiba, ja tylko po wodę, doswidania.

img_7037

img_7054

img_6971

Zaczyna całkiem mocno padać, chowamy się pod wielkimi głazami. I pewnie wtedy mijamy się z właścicielem portfela. Pod samym lodowcem małżeństwo ze śpiącym maluchem w nosidełku prosi o fotę. Gadka-szmatka i okazuje się, że to Żydzi. A bo my mamy taki portfel. To oni wezmą, nie znają gościa, ale wszyscy Żydzi siedzą w (jedynym w miasteczku) hotelu. A dobra, to bierzcie.

I w ten oto smutny, jałowy sposób zakończyliśmy sprawę żydowskiego portfela. Serce bolało, jaka przygoda i spotkanie minęło nam koło nosa… Na szczęście w drodze zdążyliśmy wrzucić mu wszystkie polskie monety, jakich nie było nam szkoda. A niech ma i dobrze myśli o Polakach 😉

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s